4th Street Bar Hive-Bar

Hive-Bar Powered by Hive beta-fdb5b5b

Community post

Facebook jak Steemit? Oby nigdy!

Lubię sobie czasem dla sportu potrollować. Znaczy to tyle, że zdarza mi się wrzucić wybitnie trafny komentarz pod jakimś postem i nieustannie odświeżać Facebooka, patrząc jak przybywa mi lajków. W ten sposób karmię swoje ego jednocześnie tracąc cenny czas, który mógłbym poświęcić na znacznie bardziej produktywne zajęcia.

Jako troll-amator z doświadczeniem niejednokrotnie zastanawiałem się, po co w ogóle na tym fejsie spędzać tyle czasu, skoro nic z tego nie mam. Tzn. nic, to za dużo powiedziane, media społecznościowe stały się moim głównym źródłem informacji, takim filtrem, który dobiera mi informacje, które mi odpowiadają. I robią to zaskakująco dobrze, bo uważam się za osobę całkiem nieźle zorientowaną w tym co na świecie piszczy i rzadko mojej uwadze uciekają tematy istotne. Ale tyle chwalenia i wróćmy do Facebooka, choć de facto jego historię można by odnieść także dla innych serwisów społecznościowych.

Facebook już wcześniej próbował zaprosić do siebie twórców contentu - robił to na przykład poprzez zmianę wyglądu wpisów(notatek), które pozwalały wprowadzać proste fragmenty kodu HTML tak, jak w mało złożonych modułach blogowych. To okazało się jednak kompletnym niewypałem, bo użytkownicy i tak woleli i wolą nadal, zwykłe zdjęcia z dłuższym komentarzem - łatwiej przeczytać, łatwiej się wyświetla i łatwiej udostępnić.

Drugą próbą było wprowadzenie możliwości publikowania filmów wideo a nawet livestreamingu - to się do pewnego stopnia sprawdziło, dzięki tej funkcji praktycznie każdy z nas stał się przecież dziennikarzem-nadawcą, mogliśmy przez tych kilka minut cieszyć się przelatującymi serduszkami, lajkami i buźkami i... tyle. Internet już kilka dni później o tym zapomniał a nam pozostało wspomnienie o tej krótkiej chwili sławy. Nie mając nic z tego taki facebookowy nadawca nie będzie zainteresowany dopieszczać kolejnych materiałów wideo, nie zainwestuje w czołówkę, nie przysiądzie nad researchem, bo i po co, skoro nic realnie z tego nie ma?

Pieniądze za lajki

Swego czasu krążył po sieci mem "lajki" za wodę dla Afryki:

like.jpg

Oddaje on w pełni czym jest wartość i skuteczność lajków i wszystkich internetowych "akcji", w których ludzie deklarują udział i niewiele z tego wynika, bo też co by to dało? Oczywiście mieliśmy już do czynienia z akcjami inicjowanymi przez różnej maści przedsiębiorstwa, które deklarowały, że jeśli polubi ich np. 10 tysięcy osób, to oni przeleją 10 tysięcy euro na rzecz tej lub innej organizacji charytatywnej. Wszystko to jednak miało jedną istotną cechę: było scentralizowane. Najpierw bowiem musiało odpowiednio zaistnieć na konkretnej platformie, np. Facebooku czy Twitterze, następnie zaś wywołać reakcję zarządu danej firmy by wesprzeć konkretne przedsięwzięcie. I tyle można było tak naprawdę zrobić.

Informacje dotyczące wykorzystania przez Facebook blockchaina można odczytywać na kilka sposobów. To ogromna korporacja i to co ich interesuje w pierwszej kolejności, to ich wartość giełdowa. Jeśli więc hasło "blockchain" i "kryptowaluty" jest dziś sexy i podbija wartość, to opłaca się przy jakiejś okazji rzucić hasło. Mark Zuckerberg stwierdził to z resztą bardzo oglębnie w swoim szeroko komentowanym wpisie z 4 stycznia 2018 roku:

"There are important counter-trends to this --like encryption and cryptocurrency -- that take power from centralized systems and put it back into people's hands. But they come with the risk of being harder to control. I'm interested to go deeper and study the positive and negative aspects of these technologies, and how best to use them in our services."

W momencie gdy już istnieją alternatywne sieci lub rozwiązania (Steemit, Minds, Decent, Synereo, Brave - by wymienić tylko kilka), które działają w oparciu o blockchain i stosują już system nagradzania autorów za udostępnianą treść, zanim Zuckerberg w końcu rozważy plusy i minusy tej technologii, może być już zwyczajnie za późno. Nie bez znaczenia pewnie jest fakt, że założyciel Facebooka pochwalił się sukcesami w nauce mandaryńskiego, akurat w momencie, gdy jego własne dziecko zostało wyprzedzone pod względem wartości rynkowej przez chiński Tencent - firmę, która już na początku ubiegłego roku zadeklarowała budowę własnej platformy opartej na blockchainie.

Z resztą zbyt wolna reakcja to tylko jeden z czynników będących słabym punktem Facebooka. Najpopularniejsza sieć społecznościowa na świecie może się co prawda poszczycić niesamowitym ruchem i ponad 2 miliardami zarejestrowanych użytkowników, ale równocześnie musi się borykać z malejącym zaufaniem, wywołanym niejako na własne życzenie w związku z manipulacjami newsfeedem i cięciem zasięgów, usuwaniem kont i profili. W samej Polsce podobnych historii i przypadków można by wymieniać dziesiątki a wszystko to sumarycznie składa się na rosnącą niechęć i malejące

Ciekawym paradoksem staje się zatem fakt, że będący przed dekadą symbolem bardziej zdecentralizowanych społeczności Facebook co raz częściej widziany jest dzisiaj jako centralistyczny korpo-moloch, z którym inni chcą walczyć.

10 upvotes $0.71

Replies (5)

Review before signing

Posting as . Signing with . Keychain permission: Posting. Hive Keychain will ask you to approve this action next.


  
Technical details

Operation fingerprint: